wtorek, 11 listopada 2014

ONE PART - Halloween cz 4

*Calum*
Boże. Nie wiem czym oni się tak przejmują. Przecież Luke i Rose zrobili sobie tatuaże. Sami mogą sobie takie zrobić, a to ich "widmo" to na pewno Marian. Mój kucyk. Dostałem go od fanek z Polski.  Dołączyły do niego kartkę ,,Przyjedz do nas na nim po oczojebnej tęczy." Kochane faneczki.
- Dobra miśki! Ja idę sobie pozwiedzać ten piękny domek. - powiedziałem i wyszedłem z tej kolorowej piwnicy. Wszędzie pajęczyny i kurz. Ahhhh... przypomina mi mój rodzinny domek. Wszedłem sobie na górę po schodkach. Po drodze mijając kolorowe króliczki i chomiki. Nagle stanąłem jak wryty. Na końcu korytarza stała zakrwawiona  dziewczynka.
- MARIAN!! - wrzasnął szczęśliwy i zacząłem biec w jej stronę w zwolnionym tempie, tak jak na tych filmach. Wziąłem ją w ramiona i zacząłem obracać. Na około nas zrobiło się kolorowo. Zańczyły konie, wiewiórki i króliczki. Postawiłem ją na ziemi, a ona dotknęła mojego policzka i uciekła. Zabolało jak cholera. Zwierzątka zniknęły.
- Będziesz chciał jeść, Marian!

_________________________________
Taki króciutki, ponieważ na jutro muszę się nauczyć 3 piosenek. Głupia akademia!

Proszę, o chociaż 1 komentarz. :(

niedziela, 9 listopada 2014

ONE PART - Halloween cz. 3

Będzie moment +18, oddzielony dwoma * C:

*Luke*
Co tu się stało?! Wziąłem Rose na ręce i przytuliłem mocno. Dziewczyna wtuliła się we mnie. Usiadłem na łóżku. Posadziłem Benson na moich kolanach. Ashton wyszedł z pokoju, zostawiając nas samych. Wziąłem w dłoń jej rękę. Spojrzałem zszokowany na napis. ,,Od 9 do północy, zabójca zabija. ~S" Przejechałem palcem po ranie, a Rose cicho jęknęła. Wypalony. Drugą dłonią potarłem lekko jej plecy.
- Już, spokojnie. Boli cię?
- T-tak.. - wychlipała.
- Wiesz, że muszę to odkazić? - spojrzałem na jej twarz.
- Będzie boleć jeszcze bardziej. - zapłakała.
- Rose, kto ci to zrobił? Co tu się stało?
- Nie mam pojęcia. Jakaś dziewczynka ociekająca krwią i wodą. Złapała mnie za rękę. - wskazała miejsce z napisem. Duchy nie istnieją. Wiec skąd ten napis? Sama go sobie wypaliła?
- Pójdę po apteczkę. - Posadziłem ją na łóżku.
- Nie zostawiaj mnie samej... - spojrzała czerwonymi oczami w moje. Pocałowałem ją w czoło. Wstałem z łóżka. Dziewczyna wstała za mną. Złapałem ją w tali i razem poszliśmy do łazienki. Posadziłem ją na pralce. Otworzyłem szafkę i wyciągnąłem apteczkę. Dziewczyna wykorzystała moment i umyła twarz. Dałem jej jeszcze zmyć makijaż. Usiadła z powrotem na pralkę. Wziąłem w dłoń jej rękę i polałem powoli wodą utlenioną. Zamknęła oczy i cicho syknęła. Pocałowałem ją delikatnie, co odwzajemniła. Odezwałem się od niej i owinąłem ranę bandażem. Uśmiechnąłem się do dziewczyny i zamknąłem apteczkę.
- Byłam grzeczna. Nie uważasz, że należy mi się nagroda? - przygryła wargę.

*

Nie czekając dłużej pocałowałem ją namiętnie. Rose objęła mnie nogami w pasie i zarzuciła swoje ręce na moją szyję. Złapałem ją za biodra i przyciągnąłem bliżej siebie. Oderwałem się od dziewczyny i  zacząłem całować jej szyję.

*Rose*

Zagryzłam dolną wargę. Wplotłam palce we włosy Luke'a i pociągnęłam za ich końcówki. Hemmings zrobił mi malinkę, a ja włożyłem ręce pod jego koszulkę. Ściągnęłam ją szybkim ruchem. Lucas poszedł w moje ślady. Teraz ja całowałam jego szyję, a on majstrował przy zapięciu mojego stanika. W końcu zdenerwował się i zerwał ze mnie materiał. Zaśmiał się cicho i złapałem za pasek od jego spodni. Odpiełam go. Jego spodnie zsunęły się na dół. Pocałowałam go namiętnie. Przejechał językiem po mojej dolnej wardze prosząc o wejście. Oczywiście, od razu otworzyłam lekko usta. Nasze języki toczyły walkę, którą wygrał Luke. Poczułam jego dłonie na moich piersiach. Ścisnął je, na co jęknęłam cicho w jego usta. Jego dłonie wędrowały powoli w dół, aż do moich jeansów. Odpiął guzik. Pomogłam mu je zdjąć. Teraz nasze ubrania leżały gdzieś porozrzucane po całej łazience. Nie czekając dłużej zerwał moje koronkowe majtki. Poszłam w jego ślady i zsunęłam jego bokserki. Jego przyjaciel był już gotowy do działania. Przybliżył się do mnie. Położyłam głowę na jego ramieniu. Lucas wszedł we mne szybkim ruchem, na co jęknęłam cicho prosto do jego ucha. Zaczął szybko ruszać biodrami. Jestem pewna, że w całym domu było słychać nasze jęki. Dopiero teraz zauważyłam, że całe pomieszczenie oświetlały 3 świeczki. Luke przyspieszył. Moje jęki nasiliły się,  a oddech Luke'a stał się cięższy. Poczułam, że dochodzę, więc wbiłam paznokcie w jego plecy. Głośno krzyknęłam. Hemmings cicho jęknął i doszedł we mnie. Już miałam coś powiedzieć, ale przeszkodził mi krzyk.

*

- Hemmings, Benson! Kurwa pośpieszcie się! Siku mi się chce!
- Spieprzaj Irwin! - wydarł się Luke. Zaczęłam się śmiać. - Idiota.

****************

*Luke*
Ubrani i czyści zeszliśmy na dół. Rose poszła do dziewczyny i zaczęła z nimi rozmowę o "S". Usłyszałem dzwonek mojego telefonu. Dziwne, przecież miałem go przy sobie. Poszedłem za dźwiękiem. Stanąłem przed wielkimi drzwiami. Piwnica? Co?! Jak! 
- Irwin, przysięgam jak robisz sobie jaka to cię zajebie! - warknąłem schodząc po schodach. Stojąc już na dole. Drzwi na górze zamknęły się z hukiem. Ck jest do cholery!  Poczułem ostry ból na brzuchu. Syknąłem i spojrzałem w dół.
- Kurwa! IRWIN! HOOD! CLIFFORD! - wydarłem się i odskoczyłem od jakiejś postaci. Była cała we krwi i wodzie. Jej ciało było zgnite. Spojrzała na mnie. Ciarki przeszły mi po plecach.
- Ostrzegałam. - syknęła i zniknęła. Do piwnicy wpadła cała brygada. Płacząca Rose rzuciła mi się na szyję. Syknąłem gdy dotknęła mojego brzucha. Odsunęła się ode mnie i podwinęła moją koszulkę. Rozpłakała się jeszcze bardziej.
- ,,Ostrzegałam! Do 12 wszyscy umrzecie." - przeczytała napis. Wszyscy stali w szoku. Przytuliłem Rose i pozwoliłem płakać jej w moje ramię.

_________________________________
HEJ! Co tam słonka?
+18 mi nie wyszedł ; (
ALE! Mówi się trudno.
Następny będzie Calum. Przygotować chusteczki. Płakać ze śmiechu będziecie xD

PAMIĘTAĆ! O 20 WŁĄCZAMY MTV LIVE, MTV POLSKA LUB VIVE! MTV EMA LECI!

PROSZĘ, komentujcie.

piątek, 7 listopada 2014

ONE PART - Halloween cz 2.

*Rose*
Spojrzałam przez szybę w samochodzie. Ciemny i straszny las. No to się wpakowałyśmy. Irwin zaczął zwalniać i wjechał w uliczkę. Automatycznie wtuliłam się w Luke'a. On objął mnie ramieniem i pocałował w czoło.
- Nie bój się. Jestem tu. - uśmiechnęłam się i wtuliłam w Luke'a
Irwin zaparkował pod jakimś starym i opuszczonym budynkiem.
- A nie mieliśmy spać w namiotach?
- No chyba cię pojebało! Wiesz jak jutro rano wyglądały by moje włosy?! - wydał się Hood na Clifford'a. To będzie długa noc.
***********************************
Wyszłyśmy z Alex z mojego i Luke'a "tymczasowego pokoju". Ten dom składa się w 80% z pajęczyn i kurzu. Sięgnęłam do kieszeni swoich jeansów.
- Nie wzięłam komórki. Idź do chłopaków, zaraz dołączę. - Alex pokiwała głową i zeszła na dół po schodach. Weszłam do pokoju i podeszłam do komody na końcu pokoju. Otworzyłam torebkę i wyciągnęłam telefon. Nagle drzwi zamknęły się, a w pokoju zrobiło się zimno. Obróciłam się gwałtownie i oparłam o komodę.  Światło zgasło. W duchu zaczęłam przeklinać dzień, w którym zgodziłam się na tą "wycieczkę". Usłyszałam dziwne dźwięki. Zapaliłam lampkę w telefonie. Rozejrzał się po pokoju. Z moich ust wydobył się głośny pisk. Łzy automatycznie zaczęły płynąć z moich oczu. Przede mną, na środku pokoju, stała dziewczynka z długimi, czarnymi włosami. Ociekała krwią i wodą. Jej ciało wydawało mi się takie zgnite. Zakryłam usta dłonią. Spojrzała na mnie swoimi, czarnymi oczami. Pisnęłam. Z moich oczu wydobyło się więcej łez. Zaśmiała się.
- Zegar tyka, tik tak. Czas upływa. Od 9 do północy, zabójca zabija. - wysyczała. Zaczęła się do mnie zbliżać. Pisnęłam głośno i rozpłakałam się na dobre.
- Lucas! - krzyknęła głośno zrozpaczona. Dziewczynka złapała mnie za przedramię. Jęknęłam z bólu. Już chciałam krzyknąć jeszcze raz, ale do pokoju wpadł Luke z Ashton'em. Dziewczynka rozpłynęła się. Spojrzałam na swoją rękę. Był na niej wypalony napis. "OD 9 DO PÓŁNOC ZABÓJCA ZABIJA ~ S."  Zsunęłam się po komodzie i ukryłam twarz w dłoniach. Luke podszedł do mnie i przytulił mocno, jednocześnie podnosząc. Spojrzał na moją rękę. Irwin dotknął mojej razy. Jęknęłam cicho. 
- Co tu się stało...? - szepnął do siebie. 




_____________________________________________
Hej misie! Co tam u was?  Podoba się 2 cześć OP???  KOMENTUJCIE! ♥
Części będzie jeszcze... 4? Albo 3. Będą dodawane co 2 dni.
A rozdział... około 17  listopada :)
Tak misie. Na miłosną scenkę Rose i Luke'a musicie sobie jeszcze poczekać... a może scenka +18 w OP?

Samarah (tak nazwałam dziewczynkę) w następnej części pomęczyć Luke'a :)





piątek, 31 października 2014

ONE PART - Halloween. Cz 1

ROZDZIAŁU W NIEDZIELE NIE BĘDZIE Z POWODÓW RODZINNYCH.

Misie moje. One part nie ma nic wspólnego z opowiadaniem. To co się wydarzy w One Parcie nie ma wpływu na FF. Nie ma Leona i Julie. Nasze kochane pary nie są małżeństwem.

*Luke*
- Wszystko gotowe? - zapytałem Michaela.
- Oczywiście możemy jechać. - uśmiechnął się. Dziewczyny na pewno będą przestraszone.

*Ashton*
Wymyśliliśmy z chłopakami, że pojedziemy z naszymi dziewczynkami do lasu. Na biwak. W Halloween. Na pewno będą przestraszone! A my będziemy się z nich nabijać.
Włożyłem namioty, węgiel i różne potrzebne rzeczy do bagażnika.
- Gdzie jedziemy? - obok mnie pojawiła się Alex z Emmą.
- Na biwak.
-Gdzie?
-Do lasu.
-W Halloween?! To ty nie wiesz, że tam straszy?!
- Trudno.
- Trudno?! Chcesz umrzeć?! Mnie się do grobu nie śpieszy.
- Oj nie marudzić mi tu! Za ile przyjedzie Rose?
- Za chwilę powinna być.
Usłyszałem trzask drzwi, spojrzałem w tamtym kierunku. Luke właśnie wychodził z domu.

*Luke*
- Jedziemy? - zapytałem.
- Nie, jeszcze nie ma Rose.
- Już jestem. - pobiegła do nas zdyszana Benson. - Gdzie jedziemy?
- Do lasu! ROZUMIESZ?! CHCĄ NAS ZABIĆ! - wydarła się Emma.
- Oj cicho bedzie fajnie. - zaśmiała się.
- Cześć, słońce. - przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem ją delikatnie.
- Aż tak tęskniłeś? - zarzuciła ręce na moją szyję.
- A żebyś wiedziała. Kocham Cię.
- Ja ciebie też. - stanęłam na palcach i pocałowałam go delikatnie.
- Będziecie się tak miziać, czy w końcu łaskawie wsiądziecie do samochodu? - zapytał ironicznie Ashton.
- Idiota - mruknął Hemmings.

sobota, 25 października 2014

Rozdział 8 ( sezon 3 )

*Luke*
Kuzyn Rose podszedł do mnie. Oj chyba mam przesrane.
- Ty jesteś Luke?
- Tak...
Odpowiedziałem a on uśmiechnął się zabijając mnie tym z tropu.
- Witamy w rodzince! - Uśmiechnął się i przytulił mnie "po męsku". Podszedł do mnie brunet z blond grzywką. Przyciągnął do siebie Rose i objął ją ramieniem.
- Cześć! Luke jestem. Best Friends Forever twojej narzeczonej i ojciec chrzestny tej ślicznej blondynki co tam leży. - Uśmiechnął się. Właśnie poznałem chrzestnego mojej córki.
- CO?! JAK TO OJCIEC CHRZESTNY! TO TY WIEDZIAŁEŚ!? - spojrzałem w stronę krzyku, James? Dobrze pamiętam?
- Ale ty jesteś chrzestnym numer 2! - broniła się Rose.
- Niech ci będzie. Ale ja jestem chrzestnym następnego dziecka.
- Spoko. - więcej dzieci? Okej.
- My weźmiemy dzieci, a wy idzcie spać. Pewnie jesteście zmęczeni. - odezwał się Beau. Wziąłem walizki i razem z Rose poszliśmy do pokoju. Na jednych drzwiach pisało ,, Państwo Hemmings". Uśmiechnąłem się w duchu. Rose otworzyła drzwi i weszła do środka. Wszedłem zaraz za nią. Zamknąłem drzwi nogą i postawiłem walizki. Zamknąłem drzwi na klucz. Rose podeszła do mnie i objęła mnie za szyję. Objąłem ją w tali i przyciągnąłem bliżej siebie.
- Co powiesz na wypróbowanie łóżka, przyszła pani Hemming?
- Świetny pomysł, panie Hemmings.
Uśmiechnąłem się szeroko i pocałowałem ją. Oj, szybko jej stąd nie wypuszczę.

_________________________________Hej! PRZEPRASZAM, ŻE ROZDZIAŁ KRÓTKI, ALE NA JUTRO MUSZĘ SIĘ NA UCZUĆ WIERSZA I ZOSTAŁO MI JESZCZE 12 LINIJEK :(

PYTANKO:
MA BYĆ SCENKA +18?

niedziela, 19 października 2014

Rozdział 7 (sezon 3)

*Luke*
O 19 staliśmy już na lotnisku. Ciekawe jaki jest ten kuzyn Rose. Z tego co nam mówiła, to mają jakiś zespół. Janoskians? Chyba tak. W samolocie opowiadała nam o nich. W każde wakacje jeździła do nich. Luke, Jai, Beau, James i Daniel. Moment. Beau? Miałem jakiegoś Beau w klasie. Miał braci, bliźniaków.
-Rose? Beau, Jai i Luke mają na nazwisko Brooks?
-Tak. - powiedziała podając mi małą.
- Boże, chodziłem do szkoły z Beau! Jai'a poznałem,  ale Luke'a już nie.
- No widzisz! Będziesz mógł zobaczyć kumpla. O patrzcie! Idą! LUCAS! - Wrzasnęła i pobiegła w stronę chłopaka z blond grzywką.
- Ty! Stary, zobacz twoja kopia. Blond włosy, kolczyk w wardze, to samo imię. - śmiał się Irwin. Spojrzałem na Rose, która dalej przytuliła się z Brooks' em. Mam być zazdrosny?
*Rose*
- Boże Luke, tyle lat się nie widzieliśmy. - po moim policzku spłynęła łza.
- Ej, mała nie płacz no... - pocałował mnie w policzek i przytulił.
- Gdzie reszta? - zapytałam.
- Po co ci reszta? Masz mnie! - wyszczerzył się do mnie.
- A tak na poważnie?
- Przyjechałem ja ponieważ wygrałem z nimi w papier, kamień, nożyce i nie mogli jechać wszyscy bo byś my się nie pomieścili.
- Mili przyjechała? Tak jak ustaliliśmy przez telefon?
- Tak. Nowa dziewczyna dla Michael'a ma pokój centralnie na przeciwko jego.
- Dobra chodź poznać moją córkę, narzeczonego i przyjaciół. Alex przecież znasz. - pociągnęłam go w stronę reszty, powoli poszliśmy w ich kierunku.
*Alex*
- Zobacz jakie on ma mięśnie!
- Wiesz... gdybym ja się z takim wychowywała to dziewicą noe była bym od 15 roku życia. - powiedziała Emma.
- Dziewczyny,  czy wy wiecie, że my tu stoimy?! - oj zamknij się Irwin.
- Ludzie to mój najleprzy przyjaciel, brat z innymi rodzocami itd Luke, Lukey to moja przyjaciółka Emma, przyjaciele Ashton, Michael i Calum, Alex znasz bo wrzuciłeś ją do basenu na moich 16 urodzinach, syn Emmy i Ash'a, Leon, uprzedzając twoje pytanie, tak Alex jest w ciąży. Mój narzeczony Luke i moja słodka córeczka, Julie.
- Hej! Miło poznać! Chodźcie jedziemy,  tamci debile czekają.
Brooks objął mnie ramieniem i wziął moją walizkę. Wzięłam nosidełko z Julie. Ruszyliśmy do wyjścia z Lotniska. Na dworze było jeszcze ciemno.
- Ej, która jest godzina?
- 5. - powiedział patrząc na ekran telefonu.
- Jak?! Mieliśmy lecieć 14 godzin,  nie 3 minuty! - zdezorientowany Hood, ciekawy widok.
- Strefy czasowe, debilu. - Clifford! Brawo!
*Hemmings*
Jak ten idiota zaraz nie zabierze łap od mojej Rose to nie ręcze za siebie!
Włożyłem walizki do bagażnika, które weszły tam cudem. Brooks wsiadł na miejsce kierowcy. Rose wsiadła do pierwszego rzędu tylnych siedzeń. Są dwa.  Zajebiste auto, muszę sobie takie kupić. Podałem córkę Rose i złożyłem nosidełko. Wepchnąłem je cudem do bagażnika. To samo zrobił Ashton. Wsiadłem obok Rose i uśmiechnąłem się do córki. Rozejrzałem się po samochodzie. Clifford siedział na siedzeniu obok Brooks'a. Z tyłu siedział Irwin z synem, Emmą i Hood'em. Obok Rose siedziała Alex.
*Rose*
- To jak tam u debili?
- A po staremu, Beau, Jai i Daniel mają więcej tatuaży. Beau zerwał z dziewczyną. Ja poznałem więcej fanek.
- Właśnie, masz już dziewczynę? - zapytałam.
- Nie, przecież wiesz, że ostatni raz ją miałem jak byłem w przedszkolu. 6 lat miałem.
- To musiała być wielka miłość...
- Zaśmiała się Alex.
- Alex debilu, to byłaś ty.
- A no fakt.
Spojrzałam na Calum'a. Zatkało go. Oj... będzie ciekawie.
 
 
*James*
- Rose zaraz będzie! Ja pierdole jestem wujkiem! - darł się Beau.
- Przebranym wujkiem. - krzyknąłem.
- ALE WUJKIEM!
- JESTEŚMY! - usłyszałem krzyk Luke'a.
- ROSE! - wydarłem się razem z Daniel'em i Beau. Wstaliśmy szybko z kanapy i rzuciliśmy się na dziewczynę. Przewróciliśmy się w czwórkę na trawę. Rose wybuchła gromkim śmiechem.
- Ja też tęskniłam bałwany! - zaśmiała się i przytuliła do Beau.
- Oj Rosia, jak ty wyrosłaś.
- Żadna Rosia! Rose. - powiedziałam i przytuliła się tym razem do mnie.
-  Oj kuzyneczko. Moja mała księżniczka. - Poczochrałem ją po włosach.
- James przypominam ci, że jestem młodsza od ciebie tylko o 5 miesięcy.
 
 
_________________________________________________________________________
Hej, hej, HEJ!
Co tam u was miśki moje? Tak jak mówiłam, rozdziały w NIEDZIELE.
 
CHCECIE, ŻEBY BOCHATEROWIE OPOWIADANIA MIELI KONTA NA TT??

wtorek, 14 października 2014

Rozdział 6 (sezon 3)

Mała informacja, proszę przeczytaj.
Więc, przepraszam, że rozdziały pojawiają się tak rzadko... ale nie mam już pomysłu na dalszy ciąg FF. Czy jest tu może osoba, która piszę bloga, bądź pisała i ma czas mi pomóc? Jeżeli jest, niech napiszę jakiś króciutki (może być długi) One Part i wyśle mi go na e-mail. ( ewelina.hemmings@gmail.com ) Jeżeli masz wenę, czas i chęć. NAPISZ!
 
Ustaliłam sobie, że rozdziały będą pojawiać się w każdą NIEDZIELĘ. Chodź by się waliło, paliło czy co tam jeszcze ROZDZIAŁ BĘDZIE W NIEDZIELĘ!
 
Miłego czytania. ♥
 
 
*Rose*
- No schodź cię już! - no przecież im przypominałam. Równo o 3:30 spotykamy się w salonie i nie ma zmiłuj.
- Kobieto, nie było późniejszych lotów? - po schodach zeszła ledwo żywa Emma.
- Mogłaś spoć, a nie pieprzyć się z Ashton'em do 1 w nocy.
- Nie dobijaj mnie. W samolocie na pewno nie zasnę. - mruknęła.
- Uwierz, zaśniesz. Lot trwa 14 godzin.
- ILE?! - spojrzałam na schody. Tak Calum. 14.
- No chyba cię porąbało.
- Spokojnie, na pewno zaśniesz.
Po schodach zeszła reszta domowników z walizkami. 3 taksówki podjechały pod dom. Wzięłam nosidełko z Julie. Emma wzięła nosidełko z Leon'em. Postawiłam nosidełko na tylnych siedzeniach taksówki. Luke włożył nasze walizki do bagażnika. Wsiadłam do środka. Po mojej lewej stronie od razu pojawił się Luke.
- Na lotnisko. - powiedział do kierowcy. Taksówka ruszyła w stronę lotniska. Wtuliłam się w ramie Hemmings'a i zamknęłam oczy.
 
*Emma*
- Co słoneczko? No widzisz tatuś bije się z walizkami. Wziął za dużo rzeczy wiesz? Śpiący? Oooooo... chodź mamusia cię położy do nosidełka. - Włożyłam syna do nosidełka, które stało na tylnych siedzeniach.
- Ej! Irwin! Daj tą walizkę! Mamy jeszcze dużo miejsca! - spojrzałam w stronę taksówki z Calum'em i Alex. Ash dał im walizkę i zamknął bagażnik. Wsiadłam do samochodu, Irwin usiadł obok mnie.
- Na lotnisko. - powiedziałam. Taksówka ruszyła. Spojrzałam przez tylną szybę. Za nami jechała taksówka z państwem Hood.
 
*Los Angeles*
*Beau*
Obudziła mnie burza, która w LA jest rzadkim zjawiskiem. Spojrzałem na zegarek. 3:47. Wstałem z łóżka i wyszedłem z pokoju. Po cichu, by nie obudzić innych zszedłem po schodach. Usłyszałem głos z salonu. Jai?
- Nie martw się MM. Już niedługo Rose będzie moja, a Luke twój. Bachorem się nie przejmuj. - zabiję debila.
 
_____________________________________________________________________________
 
MASZ TT? FOLLOW DLA @FF_LSA_NEWS !